• Wpisów:42
  • Średnio co: 34 dni
  • Ostatni wpis:3 lata temu, 16:37
  • Licznik odwiedzin:5 361 / 1503 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Złapałem za krwawiącą rękę i zacząłem przykładać namoczony wacik do ran. Sehun głośno syknął z bólu. Podmuchałem na bolące miejsce i spojrzałem na Sehuna.

- Dziękuję, że... po prostu jesteś. Nie wiem, co teraz bym zrobił, gdym nie spotkał cię tej nocy. - Przyłożyłem obie dłonie na twarz Sehuna i delikatnie go pocałowałem. Złapał mnie w talii i pogłębił pocałunek. Chwilę później oderwałem się od chłopaka i dalej opatrywałem rany. Potem zawinąłem rękę w biały bandaż. Pocałowałem czule i spojrzałem ponownie w oczy Sehuna.

- Już nie boli? - Zaśmiałem się.

- Już nie. - Sehun odwzajemnił uśmiech.


*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*

Obudziłem się w objęciach Sehuna. Jego ciemne kosmyki włosów opadały na moje delikatne policzki. Spojrzałem na uśmiechniętego chłopaka - słodko spał. Nagle hyung się obudził. Odgarnął mi włosy z czoła i mnie pocałował. Krople deszczu za oknem dodawały nastroju. Sehun bawił się moimi jasnymi włosami. Leżeliśmy na rogu białego łóżka w sypialni.

Niestety tą miłą chwilę przerwał donośny głos dziewczyny.

- Sehun, ja... - Czarnowłosa dziewczyna wparowała do pokoju. Miała na sobie żółty mundurek, białą koszulę, oraz czarną spódnicę. Na jej plecach znajdował się biały plecak. Oszołomiona zaistniałą sytuacją dodała. - Były otwarte drzwi, więc...emm. Nie przeszkadzam.

Szybko poderwaliśmy się z łóżka. Sehun pobiegł za dziewczyną tłumacząc się. Nie wiedziałem kim ona jest. Może dziewczyną Sehuna? W sumie to głupio wyszło. Ukryłem się za ścianą i podsłuchiwałem rozmowy.

- Posłuchaj...- zaczął Sehun.

- Nie wierzę, znowu się ciąłeś?- dziewczyna spojrzała na rękę chłopca - była owinięta bandażem, który przemoczył się krwią. - Miałeś już tego nie robić! Obiecałeś...

- Sooyoung, wiem. Pabo ze mnie. - Chłopak spuścił wzrok. Dziewczyna przytuliła chłopaka. Wtuliła się w bark Sehuna.

- Mmmm...tak właściwie, to kto to jest? - Sooyoung wskazała na mnie. Trochę się zarumieniłem. Podszedłem do nich i lekko się ukłoniłem.

- Annyeonghaseyo! jestem Luhan. - Przywitałem się lekko speszony.

- Sooyoun, to Luhan mój...chłopak. Luhan, to Sooyoun moja przyjaciółka. Chwilę staliśmy w przedpokoju, do czasu kiedy dziewczyna oznajmiła, że musi już iść. Pożegnaliśmy się, a potem zaproponowałem, że dzisiaj to ja przygotuję śniadanie.

*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*



Zrobiłem sporo kolorowych kanapek. Zasialiśmy razem przy stole.

- Sehun. Czemu to robisz? Po co? - Chłopak posmutniał i wbił wzrok w talerz, a potem przeniósł go na mnie.

- Długa historia. Niezbyt ciekawa.

- Mi możesz wszystko powiedzieć. - Naciskałem.

- No, więc. Moja mama umarła, gdy miałem cztery lata. Ojciec się załamał. Wyżywał się na mnie, na moim bracie. Psychicznie, ale też fizycznie. - Tu się zatrzymał i odsłonił koszulkę, aby pokazać blizny, poparzenia i wiele innych cielesnych ran. Miałem łzy w oczach. Jak ludzie mogą być tak okrutni? Nie rozumiałem tego...

- Długo nie wytrzymałem. Uciekłem wraz z bratem starszym o trzy lata. Którejś nocy zobaczyłem ojca na moście. Krzyczał do mnie różne okrucieństwa. Nie chciałem sobą pomiatać. Podbiegłem do niego i zrzuciłem ojca z mostu. Chwile później doszło do mnie, co właśnie zrobiłem. Uciekłem zapłakany jak najdalej tego miejsca. Ja nie chciałem, ale ja, ja...

- N-nie musisz dalej ...

- Kiedy byłem starszy poznałem chłopaka dość młodszego ode mnie. - Przerwał. - Kochaliśmy się, ale ślepo. On pokazał mi różne prochy, żyletki i ja pokochałem to wszystko bardziej niż co cokolwiek. On również się nade mną znęcał. Ech, byłem strasznie głupi. Po co się w ogóle to mieszałem? No, cóż...

Rok później rzuciłem go i poszedłem na odwyk. Tam poznałam różnych ludzi, którzy czuli to samo, co ja. Sooyoung opiekowała się mną. Zaprzyjaźniliśmy się. Rozumiała mnie doskonale. Pokazała, że żyletki, to oznaka mojej słabości, że muszę to wszystko pokonać. Owszem, rzuciłem to wszystko, ale jak poznałem ciebie, to po prostu nie mogłem tego znieść, że tak bardzo cię kocham. Bałem się, że mnie odsuniesz i porzucisz. Żałuję, że znowu do tego doszło. Teraz mam tylko ochotę na więcej i więcej.

- O Boże, Sehun! - Jak najmocniej przytuliłem chłopaka. Byłem cały zalany łzami.

- Czemu nie płaczesz? - Spytałem się go smutnym wzrokiem.

- Po prostu dla mnie to już nie znaczy. Nigdy do tego nie wracajmy. Nigdy. - Spojrzał na mnie pustym wzrokiem.


~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*

Wieczorem pozwoliliśmy sobie na kilka lampek wina. No, ja... wszystko na raz wypiłem, a potem sięgałem po jeszcze więcej. Powoli traciłem świadomość. Chyba przesadziłem. Zaczęłam mówić od rzeczy, z wszystkiego się śmiałem. Po prostu byłem pijany i to porządnie.

- Dobrze, że spadłem ci z nieba - Zaśmiałem się. Leżałem na kanapie patrząc w sufit. Obok mnie był Sehun. Nie był pijany, a wręcz trzeźwy.

- Tak, jesteś moim aniołkiem. - Uśmiechnął się.

- Hmm... tylko gdzie ja zostawiłem swoje skrzydła. - Zamyśliłem się. - Poszukajmy je! Chodź Sehun, chodź! - Zacząłem naskakiwać na siedzącego Sehuna.

- Dość tego dobrego. - Sehun zdjął moje ręce z jego szyi i położył mnie na kanapie. Okrył kocem i ucałował w policzek.

- Ale, ale... poszukamy je tak? - Zrobiłem słodkie oczka i wydymałem dolną wargę.

- Teraz idź spać. Usiadł na podłodze, obok łóżka i przyglądał się mi, aż zasnąłem. Wkrótce i jego dopadło zmęczenie.

Obudziłem się i szybko przeniosłem do pozycji siedzącej. Ból głowy był okropny. Ledwo, co otworzyłem oczy i spojrzałem na śpiącego Sehuna. Miał ułożoną głowę na moich udach. Delikatnie ją zdjąłem i pokierowałem się do łazienki. Wziąłem gorący prysznic, a następnie umyłem zęby, ubrałem się i ułożyłem włosy.

Kiedy wszedłem do salonu zobaczyłem Sehuna przygotowującego coś w kuchni. Poszedłem do niego i oplotłem ręce wokół jego talii.

- Umm, co robisz? - Szepnąłem mu do ucha.

- Coś w sam raz dla ciebie. - Sehun podał mi kubek z napojem. - Wypij do dna. Wypiłem i odłożyłem szklankę.

- Całkiem smaczne! Co to ?

- Koktajl domowy. Idealny na kaca. - Sehun pocałował mnie, a następnie przysunął do siebie. Wtulił się i zamknął oczy. Kochałem jego zapach perfum. Ta chwila mogła trwać i trwać bez końca.

- Czy zawsze już tak będzie?

- Nie wyobrażam sobie inaczej. - Sehun jeszcze mocniej przytulił mnie.



~❤

Przepraszam, za błędy, które mogły się pojawić. Mam nadzieję, że się podobało ^^.
 

 

Miłego czytania 。◕ ‿ ◕。 !

Jesienne ulice Seulu sprawiały ciarki na moim karku. Wiatr lekko kołysał barwne liście. Ogromne budynki oświetlały latarnie. Pełnia księżyce rzucała blask na moją twarz. Długie ulice zdawały się nie mieć końca. Byłem tylko ja i mój cień, który podążał za każdym moim krokiem.
Biegłem bez celu, patrząc przed siebie. Nagle kolejny raz potknąłem się o wystający kamień. Nie miałem już sił, aby dalej biec. Zmęczenie nie pozwalało moim nogom wstać. Łzy spływały mi po policzkach. Miałem dosyć. Ku moim oczom pojawiła się sylwetka wysokiego mężczyzny. Był ubrany w ciemny, długi płaszcz, a jego brązowe włosy były poczochrane. Zaczął mi się przyglądać badawczym wzrokiem. Podał mi swoją ciepłą dłoń. Spojrzeliśmy sobie w oczy. Jego ciemne tęczówki sprawiały wrażenie głębi.
- Nic ci nie jest? - Spytał niskim, ale spokojnym głosem. Pokręciłem przecząco głową.
- Jest już późno. Zgubiłeś się?
- Umm... tak jakby. - Złapałem za dłoń i wstałem otrzepując ubrania. Chłopak złapał mnie za drugą rękę i zaczął ją ocieplać.
- Masz lodowate ręce. Może zaprowadzę cię do domu?
- Miło z twojej strony, no ale... ja nie mam domu. - Spuściłem wzrok.
- Och, skąd jesteś?
- Z bardzo daleka. Właśnie tu przybyłem i najwyraźniej się zgubiłem.
- Masz pieniądze na hotel?
- Nie
- Może chcesz przenocować u mnie? - Zaproponował brunet. - Jeżeli tylko chcesz...
- Dziękuję za propozycje, ale nie chciałbym się narzucać.
- Narzucać się? Chodź, mieszkam niedaleko. - Chłopak uśmiechnął się, załapał mnie za dłoń i poprowadził w ciemne ulice.

*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~

Było to nowoczesne i bardzo zadbane mieszkanie. Znajdowały się w nim cztery pomieszczenia. W salonie były ogromne okna, przez które było widać panoramę Seulu. Nad dębowym stołem wisiała jedna, ale duża lampa, która oświecała niemalże cały pokój. Plazmowy telewizor stał naprzeciwko cielistej kanapy. To pomieszczenie wydawało się bardzo przytulnym miejscem.
Łazienka była mała. W rogu stał prysznic, a obok niego toaleta i umywalka. Przy drzwiach był stojak służący do trzymania ręczników.
Zdjąłem buty i odłożyłem je. Kurtki nie miałem, więc czekałem, aż chłopak pokieruje mnie.
- Zapomniałem... mam na imię Sehun, a ty ?
- Luhan. - Podałem dłoń Sehunowi. Znowu poczułem ciepło jego ręki. Brunet uśmiechnął się szeroko i pokazał ruchem dłoni, abym wszedł do salonu.
- Chcesz się czegoś napić?
- Nie.
- A może jesteś godny? - Dociekliwie pytał.
- Nie.
- Czegoś ci brakuje? - Zaśmiał się Sehun.
- Nie.
- Aha, rozumiem. - Uśmiechnął się.
- Jestem bardzo zmęczony. - Powiedziałem przecierając oczy.
- Och, oczywiście. Dam ci swoje ubrania, a łazienka jest tam - Pokazał na mały pokój. Chwilę później podał mi T-shirt i spodnie. Poszedłem do łazienki i wziąłem szybki prysznic. Wytarłem mokre ciało i włosy. Ubrałem się i pokierowałem do salonu.
- O, już jesteś. - Chłopak zmierzył mnie wzrokiem poczynając od głowy do stóp. Po kilku minutach przyglądania się mi, wreszcie oderwał wzrok i spojrzał na kanapę. - Będziesz spać na moim łóżku, a ja tutaj.
- Ok. - Sehun wziął mnie już po raz kolejny w tym dniu za rękę i pokazał swój pokój.
- Tu jest łóżko. - Wskazał na ogromny mebel dwuosobowy. - Tu są dodatkowe koce, na wypadek, jakby było ci zimno.
- Ktoś z tobą mieszka?
- Nie - Zaśmiał się Sehun.
Położyłem się do białego łóżka. Sehun złapał za róg niebieskiej kołdry i przykrył mnie nią. Chwile zawisł nade mną i przyglądał się moim oczom. Potem wyprostował się.
- Dobranoc. - Chwile jeszcze patrzył na mnie. Zgasił światło i zamknął drzwi.
Byłem wdzięczny chłopakowi za opiekę, którą nie obdarzył. Właściwie jeszcze nikt nie zwracał na mnie zbyt wielkiej uwagi. Chwilę jeszcze myślałem, a potem zamknąłem oczy i zasnąłem.


*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*

Otworzyłem oczy i zobaczyłem, że jestem w obcym miejscu. Potem przypomniałem sobie o wczorajszych wydarzeniach.
Słońce mocno raziło, co było bardzo dziwne, jak na tą porę roku. Przeciągnąłem się i włożyłem kapcie. Dokładnie zasłałem łóżko i poszedłem do salonu.
W tym pomieszczeniu unosił się apetyczny zapach. Zajrzałem do kuchni. Tam stał Sehun w zielonym fartuszku, nucąc pod nosem. Szybkimi ruchami podrzucał naleśniki na patelni. Uśmiechnąłem się sam do siebie. Uroczo to wyglądało.
- Annyeong! Stanąłem obok Sehuna i przyglądałem się.
- Ach, annyeong Luhan. - Chłopak wesoło powiedział, po czym włożył naleśniki na talerz. Polał je syropem i dodał roztopione masło. Danie podał na stół. Sięgnął jeszcze po herbaty.
Usiedliśmy do stołu.
- Umm...wygląda pysznie. - Złapałem się za naleśniki. Śniadanie miło zeszło. Dowiedziałam się, że Sehun pracuje w dużej firmie.
Po śniadaniu wspólnie posprzątaliśmy. Ubrałem się i niestety przypomniałem sobie, że muszę już wychodzić.
- Gamsahabnida. Za nocleg oraz pyszne śniadanie. - Ukłoniłem się lekko i spojrzałem na Sehuna.
- Och, już wychodzisz? Może chcesz jeszcze zostać?
- Nie, nie mogę. Dziękuję za twoją gościnność, ale na prawdę muszę już iść.
- Zostań! Znaczy... proszę zostań. Nalegam.
- Emm... w sumie nie mam gdzie się podziać. Może do czasu kiedy znajdę mieszkanie.
- Chinha?
- Ne. - Sehun mnie przytulił, po czym odsunął się szybko i odchrząknął. To było coś miłego.
Nigdy nie czułem czegoś takiego. Uśmiechnąłem się i spojrzałem na Sehuna.

~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*

Minęło kilka dni od zamieszkania u Sehuna. Nasze relacje z dnia na dzień stawały się jeszcze lepsze. Z dniami doświadczałem nowe uczucia. Dzisiejszej nocy usłyszałem ciche płakanie w łazience. Chciałem sprawdzić, czy z Sehunem jest wszystko w porządku, więc wstałem i udałem się do łazienki.
Zobaczyłem przerażonego Sehuna z żyletką w dłoni. Krew spływała mu po rękach. Byłem w szoku. Jak taki wesoły chłopak mógł robić coś takiego? Nigdy nie myślałem, że Sehun mógłby mieć jakiekolwiek problemy, ponieważ jest osobą, która nigdy nie pokazuje smutku. Kiedy się ocknąłem podbiegłem do Sehuna i wyrwałem mu ostre narzędzie z ręki. Spojrzałem na niego pytająco. Ten wbił wzrok w podłogę.
- Sehun?!
- Co?
- Co ty wyrabiasz?- Podniosłem głos. Poczułem wielki gniew. Nie chciałbym, żeby mój przyjaciel się ciął. Przyjaciel? Tak, chyba przyjaciel.
Sehun nie odpowiadał. Przeniosłem wzrok na krwawiącą rękę. Było na niej mnóstwo mocnych ran, oraz blizny. Pewnie pozostały po ostatnich cięciach. Nie wiedziałem co robić. Gniew zniknął, a z nim pojawił się smutek. Zacząłem płakać. Jestem bardzo wrażliwy. Przejmuję się błahostkami, a co dopiero taką sytuacją...
Sehun spojrzał na mój policzek, po którym spływały łzy. Przytulił mnie. Otarł wszystkie łzy i spojrzał na mnie.
- Czemu płaczesz?
- Bo jesteś dla mnie kimś bardzo ważnym. Nie chcę, żebyś cierpiał. Nie chcę cię stracić. Rozumiesz? Ja, ja...
- Kocham cię - Przerwał mu Sehun. Podniosłem głowę i spojrzałem w głębokie i szkliste oczy Sehuna. Nic nie odpowiedziałem tylko go głęboko pocałowałem. Cóż mogę powiedzieć? To było coś silniejszego. Kocham go. Szczerze i mocno. Czasami są osoby, dla których warto upaść.



Mam nadzieję, że dużo błędów nie ma. Ten ff nie powstałby, gdyby nie moja przyjaciółka Lena. Dziękuję Ci za pomysł, oraz pomoc <3.
Mile są widziane wasze opinie. Ten negatywne również, ponieważ pokazują mi, w czym muszę się poprawić. Następna część (najszybciej) pojawi się w następnym tygodniu.

'
 

 

Mam na imię Luhan. Stworzono mnie kiedyś, kiedy ziemia była tylko planem. Żyję w krainie wiecznego życia i szczęścia. Białe światło zawsze razi swoimi promieniami, a obłoki powolnie przepływają po błękitnej szacie. Wszystko zdaje się wspaniałe. Moim zdaniem nie. Chciałbym chociaż raz poczuć złość, smutek, niedosyt. Pragnę kogoś pokochać . Puściłem się białych obłoków i powoli spadłem. Nagle zobaczyłem ciemność, która zmieniła się w światło. Stałem w pomieszczeniu o zielonych tapetach. Podszedłem do starego opartego o ścianę lustra. Na moich plecach nadal były białe skrzydła. Rozbiłem lustro pięścią. Małe kawałki szkła rozleciały się na jeszcze mniejsze. Wziąłem największy z nich i zacząłem piłować skrzydła. Nieznany ból zaczął przeszywać moje całe plecy. Kropelki krwi opadły powoli na podłogę. Wziąłem skrzydła i rzuciłem gdzieś, jak najdalej, aby o nich zapomnieć. Wreszcie zacząłem nowe życie. Takie, o jakim marzyłem.

 

 
Mój drugi blog. Tam również znajdziecie opowiadania o exo ^^.

http://leffielulu.blogspot.com/
 

 



Zamknij na chwilę oczy
Nie myśl o tym, czy boisz się czy nie
Na chwilę zostawmy w tyle rozczarowań gniew
Dziś to, co mamy na pewno to siebie, nic więcej
Więc leć ze mną, niech chmury pędzą donikąd chociaż raz ~♥

 

 
taki bardzo piękny <3 .
 

 
  • awatar Life . ♥: Mega <333 + Potrzebuję rady mam nadzieję, że wpadniesz i mi pomożesz ! ;* http://truskaweczka0909.pinger.pl/m/21943457
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 



ᶫᵒᵛᵉᵧₒ









Jak zauważyliście, u mnie spóźnione wiosenne porządki na blogu ^^ .
 

 
Hej ! Napisanie tego zajęło mi jakuś z 2 tyg. . No dobra. Przepraszam za błędy. Ff ma ok. 1000 słów, ale czyta się bardzo szybko!

Taki krótki opis:
Jogin mieszka w Seulu. Jego rodzice niepodziewanie i tragicznie giną w wypadku lotniczym. Chłopak ma wiele marzeń. Jego przyjaciel pomaga mu je realizować. Jednak, czy zdoła pokonać wielki mur do marzeń ?

Zapraszam do przeczytania tego czegoś .






Wieczorny Seul wyglądał pięknie - migoczące światła latarni rzucał blaskiem po całej alei. Gwiazdy wesoło, a zarazem delikatnie poruszały się. Niebo przybrało kolor atramentu, a płatki śniegu dodawały uroku. Tłum ludzi śmiejących się, gawędzących zapełnił aleję. Małe dzieci wesoło biegały i łapały delikatnie opadające płatki śniegu. Zapach tradycyjnych potraw wydobywał się z restauracji. Nastrój wydawał się bardzo urokliwy.
Wszyscy nieśli za sobą szczęście. Wszyscy oprócz Jogina Smutnie spacerował po alei ze spuszczoną głową. Łzy powoli spływały mu po policzkach. Podniósł kołnierz czarnego płaszczu, aby ukryć łzy. Był przepełniony smutkiem, zawodem, złością, a przede wszystkim tęsknotą.
Wreszcie postanowił udać się do swojego przyjaciela Kyungsoo. Skręcił w mroczną aleję, a następnie zadzwonił dzwonkiem przed domu. Przyjaciel otworzył drzwi. Zobaczył smutnego Jogina. Jego wyraz twarzy wskazywał brak chęci do życia. Kyungsoo od razu przysuną do siebie Jogina i mocno przytulił. Po co miał pocieszać go, skoro w tej sytuacji sam sobie by nie poradził. Sokoro bezsensowne słowa ,,będzie dobrze'' nie miały sensu, były puste i ani odrobinę niepocieszające.
Nagle ciągła ciszę, ale pełną emocji i uczuć przerwała propozycja Kyungsoo.
-Może...może naparzę herbatę ? Wejdź do środka.- Pomaszerował wolno do kuchni.
Jogin opadł na cielistą, skórzaną kanapę. Złożył ręce na twarzy i wziął głęboki oddech.
Obserwował wnętrze salonu - zdecydowanie większą część pokoju zajmowały dwie sąsiadujące kanapy. Na przeciwko mebli wisiał ogromny plazmowy telewizor. W ciemnym kącie postawiona była mała, ale zgrabna choinka przyozdobiona bombkami i kolorowymi światełkami. W drugiej części pokoju znajdował się ceglany kominek ze zdjęciami rodzinnymi.Było słychać głośne trzaskanie palącego się drewna.
Wzrok Jogina przykuły małe tańcząc płomyczki ognia. Szybko i zwinnie poruszały się.Przypominały mu święta pełne ciepła .Spędzane w gronie rodzinnym. Zimowe wieczory przerzedzone przy kominku. Teraz tego nie było. Te święta nie będą wesołe, jak coroczne.
Nagle przyszedł Kyungsoo z gorącymi kubkami, pełnymi herbaty owocowej.
-Hmm... słuchaj Jogin. Od śmierci twoich rodziców minął miesiąc. Wie ,że Ci ciężko. Może potrzebujesz pomocy? -Zapytał przyjaciel popijając napój.
-Nie potrzebuję pomocy. -Wzrok Jogina znowu przyciągnęły płomyki.
-Więc po co przyszedłeś, skoro nie oczekujesz wsparcia i pomocy ?
Jogin nie odpowiedział.
Cisza trwała kilka minut, gdy Kyungsoo przyszedł pomysł do głowy.
-Mam pomysł. Co powiesz na te przesłuchanie do SM ? Mówiłeś o nim o dawna... cały czas wyczekiwałeś, a teraz przydałaby Ci się chwila dla siebie, tym bardziej, że wspaniale tańczysz i śpiewasz. Mogę ci towarzyszyć. -Zaproponował Kyungsoo.
-Nie chcę. Teraz do mnie dotarło, że to, że dobrze tańczę... to o prostu moja bujna wyobraźnia.
-Nie naciskam. Po prostu zobaczyłem plakat i przypomniało mi się o tym. To wielka szansa.
-Nie potrzebuję szansy. Przepraszam, ale muszę.. muszę już iść. Dziękuję za herbatę. - Jogin nałożył kurtkę i zamknął za sobą drzwi.
Powoli znikał w tłumi ludzi. Szedł oświetloną aleją nucąc ulubioną piosenkę. Poziom śniegu z dnia na dzień podwyższał się.
Gdy był już przed drzwiami domu, wytrzepał podeszwy butów od śniegu i wkroczył do mieszkania. Zdjął szybkim ruchem ubrania nawierzchnie. Poszedł do łazienki i wziął gorący prysznic. Następnie ubrał granatowy, miękki szlafrok. Usiadł na fotelu biorąc pilot. Obejrzał kilka programów, po czym poszedł spać.
Zanim zasnął obmyślał wiele spraw. Zastanawiał się nad propozycją przyjaciela dotyczącą przesłuchania.
,,A może warto nadać sens mojemu życiu ? Jogin, o czym ty myślisz'' - bił się z myślami.
,,Spróbować zawsze można... tak pójdę tam jutro''. Jogin mógł teraz spokojnie wtulić się w poduszkę i błogo zasnąć. Niestety nie wiedział, że samo przybycie na przesłuchanie może być murem do wielkich marzeń.
Nazajutrz pospiesznie wstał, ścieląc łóżko. Następnie wsypał czekoladowe płatki do miski i zalał je mlekiem. Zjadł posiłek, po czym ubrał się w granatowy t-shirt i czarne rurki. Ułożył włosy, dokładnie umył zęby. Wybrał numer Kyungsoo na telefonie i zadzwonił do przyjaciela.
-Jadę na te przesłuchanie. Będziesz na mnie czekał w pomieszczeniu? - Jogin lekko się uśmiechnął i przyjrzał w lustrze.
-Jasne! Będę punkt 11 : 00.
Jogin rozłączył połączanie i wyszedł z domu zakładając kurtkę. Odpalił auto i włączył radio. ,,Dzisiaj kierowcy mają wielkie utrudnienia na drodze. Głównym powodem jest wielki wzrost śniegu. Proponujemy nie wyjeżdżać samochodem''.
Jogin usłyszał martwiący komunikat. Nie wiedział co robić. Po chwili namysłu chłopak zdecydował się pokonać drogę pieszo. Musiał dotrzeć na te przesłuchanie za wszelką cenę. Zamknął drzwi auta i udał się w kierunku budynku, w którym miało odbyć się przesłuchanie.
Na początku spokojnie szedł, ale gdy spostrzegł na zegarku późną godzinę zaczął biec. Chodnik był bardzo śliski, ponieważ przykrywała go warstwa lodu. Ulice całkiem opustoszały, Jedynie robotnicy osypujący chodnik solą byli porozstawiani na uliczkach.Śnieg padał bardzo intensywnie. Przykrywał swoimi małymi płatkami drzewa, aleje i dachy. Wszystko stawało się białe.
Jogin po woli tracił resztkę sił. Nogi odmawiały posłuszeństwa. Kilka razy wywrócił się na lodzie. Na szczęście cel był jedną uliczkę stąd. Jogin skręcił i już był u celu. Wszedł do wielkiego budynku przypominającego halę.
Otworzył drzwi, a ku jemu oczom ukazała się wielka kolejka, a na końcu jej Kyungsoo. Doszedł do przyjaciela i obaj czekali 4 godziny na swoją kolej. Zostali zmuszeni do czekania. Po wielu godzinach wreszcie nadeszła ich chwila. Na początku do wielkiej sali z mnóstwem luster i kabli wkroczył Jogin. Ludzie, którzy zasiadali przy stole mieli surowy grymas twarzy. Jednak Joginowi to nie przeszkodziło w pokazaniu swojego zdumiewającego talentu. Jak zwykle idealnie zatańczył własny układ. Równie dobrze zaśpiewał. W sali rozniósł się głośny szept.
-Dziękujemy. Czekaj pod salą na nasz werdykt. Następny! -Zakończył juror machnięciem ręki.
Jogin wyszedł zmęczony z sali. Nie mógł się doczekać decyzji, która miała świadczyć o tym, czy jego umiejętności są wystarczająco dobre.
-Jak ci poszło ?
-Nie wiem. Dałem z siebie wszystko, ale może to za mało.
Kyungsoo przytulił Jogina. Chłopak uśmiechnął się. Następny do pokazania umiejętności był Kyungsoo. Pewnie pięknie zaśpiewać. Po przesłuchaniu przyjaciele wymieniali się relacjami. Czekali na werdykt przed salą.
-Uwaga proszę o ciszę ! Do naszego nowego baysbandu EXO, który jest w realizacji dołączają ... Jogin,Kyungsoo [wymienia dalej]. Następne przesłuchania odbędą się w Kanadzie.
Jogin był w szkou. Nie mógł uwierzyć, że jego marzenia się spełniają. Był bardzo ciekawy nowych koncertów, nowego domu, a przede wszystkim nowych przyjaciół.


Oto mój nowy fick . Nie jest idealny (nudna fabuła itp.) Bardzo przepraszam za wszelkie błędy, które pewnie pojawią się w tym ff.
No to tyle . Jeśli macie jakąś prośbę o one shot to napiszcie do mnie, a ja spróbuję spełnić wszystkie prośby .
  • awatar ~~LuLu~~: @gość: Awww Lenorciu <3 <3 <3 . Dziękuję ^^
  • awatar Gość: super. bardzo fajny super pomysł
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Ach ... Nasz Baekhyun ma dziś urodziny ! Ojej <3 . Mój obecny ultimate bias . Tak się cieszę ! Życzę mu wszystkiego najlepszego ! Zdrowia, Samych sukcesów i postępów ! Mam nadzieję, że pozostanie w czerni, ponieważ lubię go jako czarnulek . Mój kochanyyyy <3 . Kocham cię bardzooo ! Kilka zdjęć mego mendża xDDD ( 2 pierwsze zdj. zaprojektowałam ja ):




 

 
Dziennik Baekhyun'a II


Ostrzeżenia : -
Wyrazy : 320
Występuje w roli głównej : Baekhyun & Sehun

Nagle rozległ się krzyk stewardessy . Pobiegłem instynktownie za głosem . Wszedłem do kabiny pilota. Zobaczyłem przestraszoną, trzęsącą się stewardessę . Na podłodze leżał pilot samolotu. Drugi pilot próbował opanować sytuację, ale nie dawał rady. Najwyraźniej źle się poczuł i zemdlał. Stewardessa uklękła przy pilocie i zaczęła go budzić.
-Mogę w jakikolwiek sposób pomóc ? –Spytałem drugiego pilota.
-Nie sądzę. Uspokój ludzi. Uwaga ! Zaraz będą turbulencje.
Przytrzymałem się barierki, a gdy turbulencje ustały przestraszony, podążyłem w kierunku ludzi.
-Spokojnie… Wszystko będzie dobrze. Zachowajcie spokój.- powiedziałem cichutko, jąkając się
Dzieci zaczęły głośniej płakać, a ich rodzice panikować . Chyba ich nie uspokoiłem …
-Hej ! Ludzie ! – Nagle zapanowała cisza.
-Ja też nie chcę umierać, ale co pomoże wam histeria ? Ogarnijcie się, bo może i przez was właśnie zginiemy ! – Zacząłem uciszać wysokim tonem. Jedno dziecko zaczęło płakać.
-CICHO !
Teraz była idealna cisza. Nagle rozległy się szmery i głos pilota .
-Drodzy pasażerowie. Sytuacja staje się coraz gorsza, ponieważ bez obecności pilota jest mi niezwykle trudno, a on teraz nie jest w stanie mi pomóc. Wszystko pogarsza niezwykle trudna pogoda. Chciałbym, żebyście pożegnali się z bliskimi na wypadek, gdyby nasza podróż zakończyła się niepowodzeniem. Z poważaniem pilot.
Teraz do mnie to wszystko doszło, że możemy zginąć, że cała dwunastka EXO może przeobrazić się w dziesiątkę EXO. Miałem przed oczami na czarno ubranych członków zespołu, rodzinę, przyjaciół. Czy to już koniec ? Czy to jest moja wyobraźnia ? Czy to sen ? Opadłem bezwładnie na fotel i wtuliłem się w Sehuna bez żadnego słowa. Nagle po moim policzku zaczęła spływać łza, która zmienia się w gorzki płacz.
Samolot niepodziewanie zaczął opadać w dół. Coraz szybciej i szybciej . Zamknąłem oczy. Niech się dzieje co chce . Nagle samolot mocno upadł. Wpadłem pod siedzenie. Dalej nie otworzyłem oczu, bo nie byłem w stanie. Poczułem ciepło. Czy ja żyję ?





No tak... Wiem ... Jest to jedna z najgorszych części . NO, ale nie chce mi się pisać 3 części, bo nie wiem ,co mogło bby być . Planuję napisać fanfica o tym, jak EXO stało się EXO ^.^ . Trochę skomplikowane, ale myślę, że wyjdzie ok ;D . Jutro wycieczka klasowa ! Idę się pakować !
 

 
Nie wiem co się dzieje, ale usuwają mi się komentarze na moim blogu !

Wczoraj były urodzinki Sehuna ! Wszystkiego naj <3 !

Łapcie mojego Luńka XD .
  • awatar SnowWhiτe: @~~LuLu~~: Ja też tak robiłam, np na jednym z poprzednich blogów, gdy klikałam coś z menu górnego tj. skrzynka, znajomi, ustawienia itp. wyskakiwał błąd. Albo gdy dodałam jakiś wpis widać go tylko dla mnie jak jestem zalogowana, a inni użytkownicy już go nie widzą. I ja się wtedy dziwiłam, że nikt nic nie komentuje, a po prostu nie widzieli wpisów :)
  • awatar ~~LuLu~~: @SnowWhiτe: No właśnie słabo z moim pingerem ;/ . Zastanawiam się nad usunięciem i założeniem nowego bloga (oczywiście najważniejsze posty bym skopiowała i wkleiła na nowego bloga) .
  • awatar SnowWhiτe: To problem pingera, ja miałam około 7 blogów wcześniej i usuwałam je dlatego, że nie dało się normalnie funkcjonować, :P
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Mam nadzieję, że przeczytacie . Liczę na negatywne i pozytywne opinie, bo każde zachęcają mnie do pracy .

wyrazy : 372
uwagi : Baekhyun występuje w pierwszej postaci.
sparingi : Baekhyun & Sehun

To nie jest opowiadanie Yaoi.




Z dzienniczka Baekhyun’a .

CZĘŚĆ 1.

Wchodziłem do samolotu wraz z Sehunem. Zaplanowaliśmy wycieczkę na Karaiby. Każdemu przecież należy się chwila relaksu i odpoczynku. Niestety, ale inni członkowie naszego boysbandu nie mogli ze mną polecieć. Sehun nigdzie nie wyjeżdżał, więc tak oto znaleźliśmy się w samolocie.
Zajęliśmy miejsca w jednym z ostatnich rzędów. Nie była to extra klasa, ponieważ woleliśmy wybrać normalny lot normalnym samolotem. Stewardessy miło się uśmiechały do każdego Koreańczyka. Nagle podeszły do nas.
- Może podać coś ? Zaraz będziemy startować, więc przydadzą się państwu gumy do żucia.
- Poproszę butelkę wody.
-Oczywiście. – Stewerdessa podała mi butelkę, po czym poszła.
Lot wydawał się coraz bardziej dłużyć i dłużyć. Słuchałem swojej ulubionej piosenki, a Sehun grał w bezsensowną grę na PSP. Najwidoczniej się nudził.
- A może porozmawiamy ? – Powiedziałem cichutkim głosem.
- O czym ? –Przerywając grę ,odparł Sehun.
-Nie wiem …
-Więc… ?
-Tak, możesz kontynuować grę . –westchnąłem.
Szczerze mówiąc z Sehunem najtrudniej było mi rozmawiać. Nie rozumiem, czemu Luhan tak dobrze się z nim dogaduje. Najwyraźniej nie mieliśmy żadnych tematów do rozmowy. Ciekawe jak poradzę sobie w hotelu. Do kogo zagadnę ? Nie przesadzaj Baekhyun… Nie jest tak źle ! Nie panikuj . Sehun będzie chętny do rozmów.
Czułem, że ktoś nade mną wisi i czeka, lub próbuje uchronić przed wypadkiem. Może lot będzie nieudany ? Ach nie wiem .
Odkręciłem korek i wypiłem łyk wody. Bardziej wolę gazowaną, no ale cóż.
Sehun nagle zasnął. Wyglądał uroczo. Sam byłem zmęczony, ale dalej co nie dawało mi spokoju. Nie mogłem usnąć. Zamykałem powoli powieki. Nic z tego Miałem złe przeczucia…
Popatrzyłem przez okno. Chmury robiły się coraz ciemniejsze. Wyglądało to niepokojąco. Z chwili, na chwil coraz ciemniejsze i ciemniejsze. Może powinienem zapytać Stewardessę, czy wszystko w porządku . Pilot ogłosiłby przecież, gdyby byłyby komplikacje. Zacząłem budzić Sehuna. Nie mogłem go dobudzić, więc zacząłem panikować. Poczułem lekkie turbulencje. Zamieniały się w coraz silniejsze. Stojące stewardessy zaczęły tracić równowagę. Wszyscy byli zaniepokojeni. Rozległ się szum rozmów. Nie wiedziałem co się dzieje. Może miałem rację. Może naprawdę umrzemy ? Sehun obudził się i zaczął mierzyć samolot niepokojącym wzrokiem. Dzieci zaczęły płakać, a dorośli krzyczeć i pytać pasażerów obok, czy na pewno wszystko porządku. Nagle rozległ się krzyk jednej z stewardessy.


Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›